Od zera do freelancera

Prawdziwe jezioro nie musi nikogo przekonywać, że jest jeziorem. Robią to bajora. Zdarzają się nawet kałuże ogłaszające wszem i wobec, że są oceanami.

~ Wiesława Bancerzewska

Jesteś na początku swojej zabawy z freelancem? Świetnie, też kiedyś zaczynałam. Pytasz, czy długo zajęło mi to wszystko? Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. W lipcu minęło 12 lat przygody z freelancem, a robiłam w życiu już naprawdę różnorodne rzeczy. I chociaż centrum wszechświata było pisanie oraz strony internetowe, to oklejałam także samochody, koordynowałam akcje charytatywne i zastępowałam kuriera. Może trochę nawet Cię rozczaruję, ale biznes nie urodził się wraz z otwarciem pokrywy laptopa. Może dlatego, że kiedy zaczynałam to Facebook nie miał nawet polskiej wersji językowej?

Zadaj sobie trzy pytania

Trochę przewrotny tytuł od zera do freelancera, bo zerem nigdy się nie jest. Zawsze ma się coś, jakiś potencjał, który po prostu należy w sobie odkryć. I to jest pierwsze pytanie, które powinno się zadać początkującym – jakie są Twoje mocne strony? Mam przyjaciółkę (też ma na imię Ania), która jest korektorem i redaktorem z najwyższej półki. Nieważne, ile bym się starała, Anka mi wytknie każdy zły przecinek we wpisie (pozdrawiam Aniu). Ona nie ma problemu, aby wymienić wszystkie swoje mocne strony, chociaż nie ma jej na żadnej biznesowo-rozwojowej facebookowej grupie.

Drugie pytanie powinno brzmieć – ile jesteś w stanie poświęcić? Stabilność finansowa w tym zawodzie nie jest najmocniejszą stroną. Projekt za projektem, ciągłe poszukiwanie nowych klientów. Albo to pokochasz, albo znienawidzisz. To fajna sprawa, ale musisz wiedzieć, że tutaj nie ma wypłat dziesiątego każdego miesiąca.

Czy przejmujesz się, co powiedzą o Tobie inni? Pomyśl o ugruntowanej pozycji w korporacji. Stać Cię na to. Stabilnych wpływach, zadowoleniu rodziny oraz pakiecie dodatkowych świadczeń. Wszyscy będą szczęśliwi. A Ty? Jeżeli myślisz, że freelancer przechodzi w piżamie z sypialni do laptopa i to jest jego praca… to masz rację. Czasami tak robię, kiedy czuję, że zaraz mnie coś rozłoży. Po poinformowaniu o sytuacji nagłej, wracam do pozycji horyzontalnej, aż nie dojdę do siebie. Ktoś może się zdziwić, czemu nie pracuję w dresie, skoro pracuję w domu. A właśnie dlatego, że jestem w pracy. Jeżeli nie traktujesz swojej pracy, jako prawdziwej pracy, to nie będzie przynosiła ani dochodów, ani satysfakcji. Ale do tego po prostu też trzeba przejść wyboistą ścieżkę.

Początek czyli pierwsze zlecenia

Pierwszą moją pracą była obróbka zdjęć. Miałam naście lat i raczkowałam w temacie, ale wówczas prawie nikt tego nie robił. Szczęśliwi Ci, którzy w ogóle mieli dostęp do Internetu. Retuszowałam stare zdjęcia, usuwałam z nich rysy, poprawiałam kontrast. Nauczyłam się dzięki temu obsługi programów graficznych. W weekendy dla odmiany jeździłam zliczać ruch drogowy i robić pomiary. Coś tak przeczuwałam, że do pracy od 8.00 do 16.00 to ja się średnio nadaję. Poważniej zaczęło się robić później, koło roku 2006. Pisywałam zdalnie artykuły do czasopism, sprzedawałam wykonane przeze mnie fotografie i projektowałam elementy graficzne oraz strony (tak, tak – to czas stron HTML, CSS, PHP i moda na Flash). Z czasem było tego więcej i więcej.

W 2007 roku trafiłam na forum Olympusa. Rok później byłam już moderatorką, brałam udział w korekcie stron firmy, napisałam z kolegami jeden artykuł do czasopisma foto. Bardzo miło wspominam tę przygodę. Generalnie czasy były wtedy trochę inne, dużo robiliśmy dla samej radości i idei. Dalej mi to zostało. Niektórzy pewnie nazwą to byciem łosiem, a ja myślę, ze po prostu pracę można podzielić z pasją. A jeśli do tego dołożysz fajnych współpracowników to jest naprawdę świetnie!

Nie ma zmarnowanych lat

Nie ważne jest ile razy próbujesz, ile razy się starasz, ile szukasz odpowiedniej dla siebie niszy. W końcu to wszystko jest drogą, którą zmierzamy w różnym tempie. Nie oczekuj od razu zbyt wiele, a dostaniesz więcej. Obserwuj, szukaj, pytaj i bądź dociekliwy. Pisząc w social mediach waż swoje słowa, bo nigdy nie wiesz, czy ktoś właśnie Cię nie obserwuje pod kątem przyszłej współpracy. Staraj się. Osoby, które mają Cię docenić, to na pewno to zrobią. Czerp z doświadczenia innych. Znajdź mądrzejszych i ich słuchaj, bo tylko pycha kroczy przed upadkiem. I w końcu nadejdzie ten dzień, kiedy będziesz wiedzieć, że zawodowo właśnie jesteś na fali. 🙂

 

Freelance, Work-life balance

5
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AniaMYINSPIRATIONSSProjektLucyAga Recent comment authors
najnowszy najstarszy
Aga
Gość
Aga

Sama prawda!

ProjektLucy
Gość

Aniu świetny, prawdziwy artykuł masz lekkie przyjemne dla czytelnika pióro. Pozdrawiam i czekam na kolejne artykuły

MYINSPIRATIONSS
Gość

świetny wpis, końcówka najbardziej mnie podbudowała. Próbuję z blogiem 7 lat i powiedziałam sobie teraz, że albo tu i teraz się uda przy aktualnym planie, albo zastanawiam się nad robieniem czegoś innego 🙂