Matko, nie bądź freelancerką!

Kto nic nie wie, musi wszystkiemu wierzyć.

~ Marie von Ebner-Eschenbach

W zasadzie ten tekst miał nie powstać, bo jest upał, dużo się dzieje i doba się ostatnio skurczyła do granic możliwości. Jednak dzisiaj przeczytałam wpis na jednej ze stron firmy szkoleniowej, który zachęca młode matki do podjęcia szkoleń z zakresu freelancingu. Wszak to idealna praca oraz styl życia dla młodej matki. Otóż nie – drogie przyszłe mamy i młode mamy. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Freelancing to przysłowiowa orka i możecie się nią bardzo rozczarować. Wymaga twardego charakteru, stałego doszkalania i researchu. Pozyskiwania klientów, żelaznego rozplanowania zadań i konsekwencji. Nie uważam, aby magiczny czas ciąży, połogu i pierwszych miesięcy, był czasem najlepszym do rozwoju tego typu aktywności zawodowej.
Czytaj dalej

Nie bój się marzyć ponad próg swojej zdolności kredytowej

Dano ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz (…)

~ Marek Hłasko

Możliwość współpracy z ciekawymi osobami to coś, czego wartości nie sposób policzyć na kwoty. Z każdej takiej współpracy wynosisz nie tylko doświadczenie, ale konkretne umiejętności. Zdecydowana większość z osób, z którymi współpracuję działa czynnie w sieci – od dużych blogerów po lokalne firmy. I każda taka osoba przynosi mi jednocześnie swoją historię. Mniejszą lub większą, jednak zawsze ciekawą. O początkach biznesu, o rodzinie, szefie, braku szefa, dzieciakach, psie… Nie jest prawdą, że praca zdalna ogranicza relacje międzyludzkie. Zależy w jakim środowisku się obracasz. I o czym naprawdę marzysz.

Czytaj dalej

Od zera do freelancera

Prawdziwe jezioro nie musi nikogo przekonywać, że jest jeziorem. Robią to bajora. Zdarzają się nawet kałuże ogłaszające wszem i wobec, że są oceanami.

~ Wiesława Bancerzewska

Jesteś na początku swojej zabawy z freelancem? Świetnie, też kiedyś zaczynałam. Pytasz, czy długo zajęło mi to wszystko? Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. W lipcu minęło 12 lat przygody z freelancem, a robiłam w życiu już naprawdę różnorodne rzeczy. I chociaż centrum wszechświata było pisanie oraz strony internetowe, to oklejałam także samochody, koordynowałam akcje charytatywne i zastępowałam kuriera. Może trochę nawet Cię rozczaruję, ale biznes nie urodził się wraz z otwarciem pokrywy laptopa. Może dlatego, że kiedy zaczynałam to Facebook nie miał nawet polskiej wersji językowej?

Czytaj dalej

Cztery pory roku niekoniecznie slow

W zasadzie byłam o krok, aby dojść do wniosku, że mimo tylu lat na blogowych ścieżkach, to jest bez sensu. Jestem dinozaurem blogosfery, bo moje pierwsze zapiski sięgają 2002 roku. Gdybym się nie zdecydowała na ich skasowanie, zapewne teraz miałabym pokaźne grono czytelników, ale stało się inaczej. No i co z tego?

Czytaj dalej

Zapach lata, kiedy słońce pokonało cień

Nie da się ukryć, wiosna przyszła nagle, ale prawie od razu zmieniła się w lato. I dobrze. Przetrwałam już prawie cały rok, od kiedy mój świat się zmienił. Przetrwałam, a z każdym dniem widzę, że płynę coraz bliżej powierzchni. A kilka osób nieustannie asekuruje mnie, abym nie opadła na dno. Trudna sztuka pływania w zupełnie nowym środowisku.

Czytaj dalej

Służba zdrowia na wsi – poradnik przedzawałowy

Zrobiłam sobie kilka dni temu w sieci takie małe badanie, co najbardziej przeraża w mieszkaniu na wsi i pojawiała się natrętnie jedna odpowiedź od kobiet. A CO JA ZROBIĘ, JAK BĘDĘ CHORA (lub potomstwo będzie)? Otóż naturalną odpowiedzią jest, że będziesz się musiała leczyć. 😉 Krótko i prosto z mostu, dzisiaj obalam mity polskiej służby zdrowia w pojedynku miasto vs wieś. Bo przerobiłam. Na skórze mojej i bliskich osób.

Czytaj dalej

A teraz pomieszkam sobie na wsi

Tak w sumie to zaczęło się bez większego zadęcia. Po prostu – pomieszkam na wsi. Od x czasu wiedzieliśmy, że nie chcemy mieszkać w mieście. Mieszkanie w miasteczku już też przerobiliśmy. Resztę ideologii do naszych wyborów dorobili inni. Każde życie ma swoje plusy i minusy, a to, że czasami piszę o minusach poprzednich decyzji, nie oznacza, że nagle zacznę sączyć jad na innych. Ja po prostu lubię moje życie na wsi, odnajduję się w niektórych ideach, chociaż tylko przypadkiem wpisały się w trend ucieczki z miasta. Ja już na wsi mieszkałam, a nawet można powiedzieć, że więcej spędziłam na niej czasu niż w wielkim mieście. Dlatego wracam do domu.

Czytaj dalej

Fenomen poranka – jak rozpocząć dobrze dzień

Czy istnieje idealny początek dnia? Już jakiś czas temu światkiem slow life’u wstrząsnęła książka Fenomen poranka (Miracle Morning), w której Hal Elrod przekonuje nas do rytuałów, które uczynią nasz dzień lepszy. Niewątpliwie są to metody, które ktoś daje radę wdrożyć, ale na pewno nie jestem to ja. Nie będę Was przekonywała, że oto zbiór określonych działań, które będziecie skwapliwie realizować, uczyni Wasz dzień lepszy. Fenomen poranka polega na tym, że zły start potrafi zepsuć wszystko co następne. Ale co najbardziej nam doskwiera? Moim zdaniem to brak czasu.

Czytaj dalej

Bardzo krótkie plany na 2018 rok

Moje plany na 2018 rok przedstawiają się prawie wyłącznie duchowo. Nie chcę zakładać niczego materialnego, jak to było do tej pory. Przewartościowałam swój sposób postrzegania świata. Czas dziwnie się skurczył. Może trochę w tym podskórnego lęku i niepewności jutra? Nieważne. Podsumowałam również swoje roczne zakupy i szczerze to jeszcze nie osiągnęłam takiego poziomu minimalizmu, jaki chciałam, chociaż na pewno jest dużo lepiej.

Czytaj dalej

Podsumowanie 2017 roku

Napisałam długi wpis o podsumowaniu 2017 roku. O zmianach, braku realizacji niektórych planów i czarnych plamach na tafli pamięci. O tym, jak wiele zawdzięczam niektórym, a że jeszcze więcej sobie. I po tym, jak już napisałam to wszystko, doszłam do wniosku, że jednak się nie ukaże.

Czytaj dalej