Zapach lata, kiedy słońce pokonało cień

Nie da się ukryć, wiosna przyszła nagle, ale prawie od razu zmieniła się w lato. I dobrze. Przetrwałam już prawie cały rok, od kiedy mój świat się zmienił. Przetrwałam, a z każdym dniem widzę, że płynę coraz bliżej powierzchni. A kilka osób nieustannie asekuruje mnie, abym nie opadła na dno. Trudna sztuka pływania w zupełnie nowym środowisku.

A wszystko niech płynie

Przestałam się martwić błędami, które popełniłam i zastanawiać nad decyzjami. Wtedy wybierałam najlepiej jak umiałam. Prawdą jest, że opieka nad osobą chorą onkologicznie wypala. Bezradność dobija. Tu nie chodzi o żałobę, ale o całodobową opiekę i posiadanie świadomości, że jeszcze kilka miesięcy temu wszystko było normalnie. Cierpienie nie uszlachetnia, a opieka paliatywna nie istnieje w tym kraju, a przynajmniej nie tam, gdzie mieszkałam.

Kiedy po wszystkim samotnie walczysz z depresją to najtrudniej zrozumieć, że świata to nie interesuje. Tego się nie da zmonetyzować. Fajnie jest poczytać, jak ktoś stara się odbić do dna. Szarpie w mule. Niektórych to wewnętrznie podbudowuje. Ale Ty masz być dla innych wydajna i uśmiechnięta, bo nic pięknego nie rozkwita w ciemności. Nikt nie kupuje smutku. Ale się nie da i nawet nie ma sensu się starać, aby się dało.

Blog, kurs, coaching a może coś innego?

Przerobiłam od czerwca do stycznia wiele opcji, które miały sprawić, że odzyskam siły i ogólnie przecież inni dają radę. I uważam z perspektywy, że nic mi specjalnie nie pomogło. To wszystko są idealne produkty, kiedy czujesz się wypalony życiem, ale nie przeorany całkowicie.

Szukasz odpowiedzi? Poszukaj jej w sobie

Najlepiej było wrócić do korzeni. Zacząć wyjeżdżać, fotografować, czytać dobrą literaturę i słuchać muzyki. Wysypiać się. Cieszyć się z drobiazgów, ale przede wszystkim odciąć się od regularnego pisania w social mediach. Starać się dobrać rozmówców o podobnym poziomie empatii. Zignorować pozostałych. I pracować. Wytrwale. Wykorzystywać mądrze dane szansy. Nauczyć się słuchać i być obserwatorem. Bo myślę, że mój Ojciec by sobie tego życzył. I zauważyć, że jest dużo fajnych ludzi, którzy niekoniecznie muszą być obok. Odległość nie ma dzisiaj żadnego znaczenia.

Pakuję się i jedziemy z mamą na kontrolę onkologiczną. Oczywiście, że jest stres. Ale jest on przeplatany jednocześnie wdzięcznością za każdy nowy dzień. Za każdą kawę, rozmowę, wyjście. Przestałam się szarpać sama ze sobą. Spokój i równowagę odnajduję w lesie, polach, nad wodą. Mogę godzinami patrzeć w tafle jeziora, żaby i ptaki. Lubię patrzeć, jak słońce pokonuje cień.

Bez kategorii

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Zapach lata, kiedy słońce pokonało cień"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Olga
Gość

Trzymam kciuki za kontrolę!
A od toksycznych ludzi warto się odciąć, bo nas niszczą. Dużo spokoju Ci życzę :**

Aga
Gość

Wspaniały tekst, cudowne przesłanie. Jest szczerze, jest z głębią, bez koloryzowania. Jesteś naprawdę silną kobietą, do tego inspirujesz poprzez takie teksty, działania. Cieszę się, że znalazłam Twój blog. Ja też otaczam się naturą, wywaliłam byłe kontakty, naprawdę to zrobiłam i mi z tym dobrze. Jestem już taka zmęczona płytkimi relacjami. Robienie zdjęć, podróżowanie zawsze dodają mi wiary. Życzę co najlepsze, Tobie, mamie, ludziom Ci bliskim. Pozdrawiam bardzo serdecznie. 🙂