Bardzo krótkie plany na 2018 rok

Moje plany na 2018 rok przedstawiają się prawie wyłącznie duchowo. Nie chcę zakładać niczego materialnego, jak to było do tej pory. Przewartościowałam swój sposób postrzegania świata. Czas dziwnie się skurczył. Może trochę w tym podskórnego lęku i niepewności jutra? Nieważne. Podsumowałam również swoje roczne zakupy i szczerze to jeszcze nie osiągnęłam takiego poziomu minimalizmu, jaki chciałam, chociaż na pewno jest dużo lepiej.

Plany na 2018 rok:

  • korzystać w pełni z każdego dnia,
  • dbać o relacje z ważnymi dla mnie ludźmi,
  • żyć offline, a być online wyłącznie na potrzeby pracy,
  • szanować swój czas i nie poświęcać go dla tych, którzy nie mieliby go dla Ciebie,
  • ograniczyć zakupy do absolutnego minimum potrzebnego do codziennego funkcjonowania (już niewiele mi potrzeba),
  • regularnie oszczędzać,
  • korzystać z restauracji tylko dla przyjemności (czyli dalej doskonalić się w kuchni),
  • spędzać więcej czasu z synem,
  • wysypiać się (zredukować do minimum tryb życia sowy).

Ze spraw czysto materialnych to chcę założyć ogród z warzywniakiem. I tylko tyle. Nie mam większych oczekiwań od życia niż spokojne przeżycie danego dnia, cieszenie się z małych radości. Oto moje plany na 2018 rok.

Kiedy trzeba wdrożyć zmiany

Wyrosłam już z wielkich ambicji, budowania imperium, ogarniania mnóstwa spraw jednocześnie i poświęcania się dla obcych ludzi. Zauważyłam, że coraz częściej odbieram tylko komunikaty: ja chcę, daj mi, doradź, pomóż, powiedz, wyjaśnij. Doceniam postrzeganie mnie w roli doradcy czy eksperta, ale już nie chcę i nie mogę. Mój czas ma dla mnie wartość, bo nie należy tylko do mnie – to czas mojej rodziny, mojego syna, moich przyjaciół. Czas na spacer, zabawę z psem, pogłaskanie kota. Jeżeli coraz dotkliwiej odczuwam, że mi go brakuje, to pytanie, gdzie on zginął?

Myślę, że właśnie chęć pokazania, jak świetnie sobie radzę i jednocześnie chęć pomagania wszystkim innym, zgubiła mnie w ubiegłym roku. Od tego oczywiście są wyjątki dotyczące moich znajomych, dzieci i zwierzaków w potrzebie oraz innych, istotnych celów. Ale umówmy się, jest to ułamek tego, co przekazałam innym. W 2017 roku chciałam udowodnić, jak idealnie ogarnę całość, jak wszyscy (łącznie z lekarzami) się mylą, jaka jestem świetna itd. Chcąc nie chcąc wzięłam udział w wyścigu szczurów. Wypaliło mnie to i nadszedł wielomiesięczny kryzys. Z którego musiałam podźwignąć się sama. Dziś przyszedł czas na spokój, miłość, zrozumienie i docenienie tego, co obecnie posiadam. I tego życzę sobie w nadchodzącym roku.

Przemyślenia

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Joanna Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Joanna
Gość
Joanna

Najważniejsze to sobie to wszystko uzmysłowić! Fajne podsumowanie, podpisuję się pod wszystkim … oprócz głaskania kota, bo go zwyczajnie nie mam 🙂
Odkąd założyłam firmę, moje życie bardzo mocno przyspieszyło. Praktycznie wstaję … coś tam robię i nawet nie zdążę się nacieszyć tym dniem, a już jest późna noc. Czasem zrywam się w szaleńczym tempie do jakiegoś projektu, ale to zawsze jest okupione 3-4 tygodniami wyjętymi z życia i teraz wiem, że tak nie chcę 🙂
Życzę Ci, aby wszystko, co sobie zaplanowałaś się spełniło!