Jak wybudować dom nie mając pieniędzy


Czy budowa domu bez pieniędzy jest możliwa? Tak zupełnie bez, to nie, ale dzisiaj pogadamy sobie właśnie o kosztach. O czym najchętniej rozmawiają Polacy? Między innymi o pieniądzach! W 2012 przeprowadzono badanie*, z którego wynikało, że blisko połowa rodaków dyskutuje przede wszystkim o finansach. A jakie najczęściej pytanie pada, kiedy mówimy o budowie domu? Oczywiście: a skąd wzięliście na to pieniądze? (zaraz po pytaniu – A ile to właściwie kosztowało?).

Najpierw mieszkanie, potem dom

Gdy w 2009 roku urodził się nasz syn, wynajęliśmy mieszkanie w dużym mieście Nie mieliśmy alternatywy – żadne z nas nie było krezusem, nie odziedziczyło mieszkania po babci i nie zamierzało mieszkać z rodzicami. 😉 Szybko się okazało, że koszty wynajmu przewyższają znacząco koszty potencjalnego czynszu + zakładanej raty kredytu. I tak w 2011 roku zaczęliśmy intensywne poszukiwania własnego lokum. Był to czas programu Rodzina na Swoim. Poraziły nas ceny mieszkań w samym mieście, które przewyższały wymagania programu. Za to dla okolic Wrocławia cena mkw była niższa nawet o 2 tys. złotych. Przy dwupokojowym mieszkaniu różnica w całkowitej cenie wyniosła blisko 100 000 zł. Nie było się nad czym zastanawiać. Mieszkanie kupiliśmy nie mając wkładu własnego, biedni jak przysłowiowe dwie myszy kościelne. Wszystkie prace wykończeniowe zrobił mój mąż, a było co robić, bo dostaliśmy ściany gołe i wesołe.

W styczniu 2012 roku zamieszkaliśmy u siebie. 🙂 I w zasadzie na tym mogłaby się zakończyć nasza przygoda mieszkaniowa, gdyby nie to, że po niecałych czterech latach uznaliśmy, iż nie jest to mieszkanie dla nas. Przede wszystkim chcieliśmy wyprowadzić się na wieś, gdzie panuje większa cisza i powietrze jest zdecydowanie lepsze. Zaczęło brakować przestrzeni, zwłaszcza, że pracuję w trybie home office, a syn robił się coraz starszy. Mieszkanie to także rezygnacja z prawdziwego ogrodu, którego namiastkę miałam jedynie na balkonie. Jeżeli ktoś lubi się babrać w ziemi, to liczba wyrzeczeń jest przytłaczająca.

Mieszkanie w bloku nie sprawiało nam przyjemności, a męczyć się przez kolejne lata nie zamierzaliśmy. Na początku postanowiliśmy rozejrzeć się w naszej okolicy za szeregówką lub bliźniakiem, ale tutaj ceny rozpoczynały się od 350 000 zł. Wolnostojący dom okazał się tańszym rozwiązaniem. Budowa domu bez pieniędzy nie jest możliwa, ale należy minimalizować koszty. Rozsądny wybór projektu, miejsca budowy, technologii budowy i skali kredytu itp., pozwoli postawić dom w cenie mieszkania. Jesteśmy tego dowodem.

Poniżej jeszcze rzut oka na nasze osiedle, na którym mieszkaliśmy pięć lat.

Czas na zmiany – finansowe też

O wyborze działki pisałam wcześniej tutaj. Dopełniającym czynnikiem była również atrakcyjna cena, dzięki czemu mogliśmy ją nabyć ze środków własnych. Jedyna rada – szukajcie a znajdziecie. Rynek nieruchomości jest obszerny, a nie wszystkie ogłoszenia umieszcza się w internecie. Warto samemu jeździć, pytać. W obrębie tej samej miejscowości działki potrafią być dwukrotnie droższe. Wartość działki ma znaczenie dla waszego kredytu, jeżeli tak samo jak my, nie macie na budowę wkładu własnego. Wówczas wycena działki odgrywa dla banku kluczową rolę (co nie oznacza, że tania działka = nisko wyceniona, banku kwota nabycia nie interesuje).

Po zakupie poczekaliśmy 3 miesiące, pojechaliśmy na spokojnie na wakacje i po powrocie zaczęliśmy starać się o niezbędne dokumenty (co również się łączy z kosztami, ale można je rozłożyć w czasie). Na początku 2017 roku otrzymaliśmy pozwolenie na budowę i musieliśmy zastanowić się, co robimy dalej. Ustaliliśmy schematyczny plan działania:

  •  występujemy o drugi kredyt hipoteczny (oczywiście suma obu kredytów nie przekracza naszej zdolności, a działka służy za wkład własny),
  •  rozpoczynamy budowę,
  • sprzedajemy mieszkanie i zysk przeznaczamy na cele budowlane,
  • po sprzedaży mieszkamy w wynajętym mieszkaniu i czekamy na ukończenie budowy.

Mieszkanie sprzedaliśmy w miesiąc. 🙂  Wiele osób pyta, dlaczego go nie wynajęliśmy. Przede wszystkim wyznajemy zasadę, że rata kredytu nie może przewyższać połowy wynagrodzenia jednego z nas. Jest to najlepsze zabezpieczenie np. na wypadek utraty pracy. Nie jest trudno dostać wysoki kredyt, ale pytanie czy zawsze będzie za co go spłacać?

Cena sprzedaży naszego mieszkania przewyższyła cenę budowy domu (bez kosztów zakupu działki) i jest to najlepszy przykład, że wcale kredytowanie mieszkania nie musi być tańsze.

Sprzedaż naszego M3 zbiegła się z końcem budowy, więc nie musieliśmy nigdzie się przenosić (kolejny plus kanadyjczyków- szybka budowa) – odpadły kolejne koszty. Aktualnie pozostajemy, więc do końca sierpnia na nieswoim już mieszkaniu, aby na spokojnie przeprowadzić się do wykończonego domu. Można? Można! Trzeba tylko wykonać pierwszy krok!

* Ogólnopolskie badanie „Międzypokoleniowe rozmowy Polaków” przeprowadzone w styczniu 2012 r. przez TNS OBOP na reprezentatywnej grupie Polaków w wieku 35+.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *